Archiwum wrzesień 2006


wrz 12 2006 Bez tytułu
Komentarze: 2
Firma (przez duże eF) nasza zacna ufundowała nam darmowe wejśćie w weekend na summer of music festival. Nasze "blaszki" przez te dwa dni warte były 259 zł. Nikt nie pomyślał tylko o tym, że cały ten czas mamy na rano do pracy, więc jak się można domyślać zabawa była przednia, a w sobotę skończyła się kawałek po północy żołądkową gorzką na przystanku tramwajowym.
Chciałam Daft Punk zobaczyć na żywo, mimo, iż za taką muzyką nie przepadam.
Zobaczyłam...
Wizualizacje, które uskutecznili do pięt nie dorasały nawet tym, które posiadam w mym zacnym Real Playerze (od weekendu szacuneczek dla tegoż programu).
Jako, iż "impreza" cała na wyścigach konnych się odbywała, można się było domyślić jakie "zapachy" jej towarzyszyły. Do tego rozdawali nałęczowiankę jabłkową, która w wymieszaniu z owymi produktami natury końskiej o wymioty przyprawiała niejednego, jak myślę, twardziela. Nie pomogła nawet autosugestia, żeby ową wodą się napierdolić.
Uciekłyśmy z tamtąd czem prędzej. Po owym "ratuj się skto może" konflikt zdań powstał straszny, gdzie iść mamy i co robić z tak "pięknie" rozpoczętą sobotnią nocą... i na przystanku wylądowałyśmy.
Dnia następnego już nikt nawet nie wspominał w firmie, że na drugą część owego festivalu się wybiera... i chwała im za to przeogromna!
/Turn up the radio, i need the music, gimmie some more!/ Autograph
mrrs : :
wrz 06 2006 Bez tytułu
Komentarze: 4
Naudzę się... i to nieprzeciętnie. Nieprzeciętnie też się z tego cieszę. Przez dwa... DWA... kurwa DWA dni nie muszę odbierać telefonów i tłumaczyć Klientom faktur, konfigurować aparatów, liczyć minut przerwy na papierosa i kanapke w jednym, i na siku, ograniczać potrzeb do minimum, i wysłuchiwać obelg "bo wy to złodzieje jesteście! W innej sieci miałbym lepiej!"... ah i oczywiście przytakiwać, bo "Klient ma zawsze rację" lub bo "Płacę! To wymagam!".
Ostatnio po pijaku, w nocy kuriera wysyłać chciałam z aneksem i telefonem SE D750i (pamiętam, bo zapisałam na karteczce i wsadziłam pod poduszkę). Chociaż ilekroć widzę mój stan konta pod koniec miesiąca stwierdzam, iż te przerwy to nawet mogę liczyć, potrzeby fiziologiczne powstrzymać też mogę i nawet zdobędę się na to, żeby na kacu przyjść do roboty na 7:00.
Chyba z nudów zacznę znowu wyrywać sobie pensetką włoski z nóg i będę się cieszyła z tej możliwości jak dziecko!
O, kurwa, muszę się na kolejny rok w szkole zarejestrować... o matko!

When you're needin' someone to hold you
remember I told you
I am here for you, I am here for you
- Firehouse /here for you/ - bo ktoś mi się strasznie podoba.
mrrs : :
wrz 02 2006 Bez tytułu
Komentarze: 6
Doprawdy, marnym jest pomysłem posiadanie przeze mnie telefonu, kiedy piję.
Jest to wręcz karygodną pomyłką.
motley crue /too young to fall in love/
mrrs : :